sobota, 2 listopada 2013

listopadowo...

Pojawiłam się później znikłam a no właśnie tak to ze mną jest, ale uwierzcie mi walczę                      z tym      tzn.     z moją niesystematycznością. Bycie mama na pełny etat jest bardzo zajmujące, pochłaniające  i nie da się ukryć nieporównywalne z niczym innym. Każdą nową minkę każdy uśmiech to ja widzę pierwsza i są  to chwile, które nigdy się nie powtórzą. Dzisiaj nie potrafię sobie wyobrazić jak to było jak nie było mojego Miłoszka. Oczywiście oprócz macierzyństwa staram się coś jeszcze  z życia wyciągnąć, np. wczorajszy wieczór z moją przyjaciółką pogaduchy przy pysznej herbatce biało-zielonej i serniczku do późnej nocy lubię te nasze niespieszne rozmowy o wszystkim...
Dzisiaj, zostawiłam Miłoszka z babcią i wybrałam się sama na cmentarz, dobrze się złożyło,               że byłam sama bo chyba potrzebowałam pobyć sama, to pierwszy Dzień Zaduszny gdy mojego taty nie ma tu z nami...po ludzku brakuje mi go tutaj, dzięki mojej wierze wiem, że się spotkamy, wiem, że nasz życie tutaj to wstęp do wieczności choć tak często o tym zapominamy aby było by nam łatwiej gdybyśmy o tym pamiętali. Refleksyjnie mi się zrobiło ale to taki dzień a nawet miesiąc życzę dobrej niedzieli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz